|
Blog > Komentarze do wpisu
Biseksualizm
Między biseksualistami i gejami istnieje dziwny konflikt. Jako osoby nieheteroseksualne powinni się rozumieć i w pewnym stopniu solidaryzować. Jak się okazuje to są zupełnie odmienne grupy. Oczywiście nie można generalizować, bo są wyjątki. Są biseksualiści i są geje, którzy szukają tylko seksu, ewentualnie kumpli na portalach gejowskich. Na takich portalach rysuje się panorama nieheteroseksualnego świata. Część użytkowników szuka niezobowiązującego seksu. Statystyk nie prowadzę, ale widać, że są to głównie biseksi. W profilu przeciętnego biseksa można zaleźć hasła takie jak: "normalny", "konkretny", "niebudzący skojarzeń", "nieprzegięty" no i oczywiście "dyskretny". Biseksi często są w związkach z kobietami, które nie domyślają się, że ich faceci lubią się czasami zabawić z innym facetem. Śmiem twierdzić, że większość biseksów nie wyobraża sobie związku z mężczyzną. Oczywiście są wyjątki, które sam osobiście poznałem. Nie krytykuję nikogo za to, że lubi seks i umawia się z wieloma facetami. To nie moja sprawa. Szanuję to jeżeli wszystkie strony zainteresowane się na to zgadzają. Biseksualiści zazwyczaj ukrywają swoją orientację. Oczywiście tu też są wyjątki, sam znam działaczy na rzecz środowiska LGBT, którzy otwarcie przyznają się do biseksualizmu. Jednak większość udaje heteryków, co więcej przy rodzinie, znajomych często krytykują, naśmiewają się z "pedałów". No coż taki kraj. Kiedyś na fellow natknąłem się na wspólny profil dwóch biseksów. Jak przeczytałem fragment opisu to myślałem, że delikatnie mówiąc jebnę z krzesła. Fragment brzmiał mniej więcej tak: "jesteśmy mili (...), ale nietolerancyjni (jebać pedałów!), dlatego szukamy tylko biseksów". Rozumiem, że nie lubią "przegiętych", ale nie wszyscy geje są tacy, dlatego nie rozumiem tej selekcji. Wielu biseksów twierdzi, że seks z facetem jest ok, ale związek już nie. Homo zarzucają bi puszczalstwo, "siedzenie w szafie" itd. Bi zarzucają homo przegięcie, nienormalość (akurat oni chyba nie mają prawa). W tej sytuacji stoję jednak po stronie homo, mimo że też postrzegają biseksów przez pryzmat stereotypów, a przecież nie wszyscy są tacy sami. Sam nie wiem czy mogę o sobie powiedzieć "100% homo". Wydaje mi się, że wolę facetów, ale jest we mnie jakiś pierwiastek biseksualizmu. Liczę, że kiedyś nastąpi koniec wojny bisekso-gejowskiej. piątek, 04 lutego 2011, szarokolorowy
Komentarze
ratyzbona
2011/02/04 20:01:15
Moim zdaniem konflikt jest nieuchronny. Biseksualiści są grupą która nie może liczyć się z sympatią ani homoseksualistów ani heteroseksualistów. Przede wszystkim dlatego że do pewnego stopnia w tą orientację jest wpisana niewierność tzn. niezależnie z partnerem jakiej płci są zawsze osoba ta nie spełnia wszystkich wymagań. Podejrzewam, ze stąd skłonność do wyskoków na jedną noc. Z drugiej strony dla homoseksualistów są zagrożeniem o tyle że dla zewnętrznego świata są najlepszym przykładem że stosunki homoseksualne mogą być tylko "fanaberią" osoby gotowej do stosunków heteroseksualnych. Jednak największy problem polega chyba na tym że ta grupa nie za bardzo wokół czego ma się zbierać - stąd niechęć do tych " bardziej przegiętych" jest jakimś elementem spajającym grupę. Problem polega trochę na tym że w narracji o grupach mniejszościowych najmniej się mówi o biseksualistach. Pewnie stąd frustracja.
|